Co jeśli czasami jedynym rozwiązaniem jest „akceptacja”?

Czy należysz do tych osób, które ciągle walczą z przeciwnościami? Czy masz zawsze listę zdań do wykonania, planujesz, robisz, osiągasz…a kiedy nie masz już niczego na liście i możesz w końcu po prostu „być”, to ogarnia Cię przedziwna pustka i smutek?

Kiedyś byłam taką osobą. Biegałam od jednego zadania do drugiego. Nawet moje wakacje musiały być pełne zdań i adrenaliny. Właściwie, to cały czas ciągnie mnie do „robienia”, tylko ostatnio coraz częściej pozwalam sobie też na nic nie robienie i poczucie jak to jest.

Najczęściej takiego dnia rano jest jeszcze dobrze, nawet cieszę się, że nic nie mam zaplanowanego. Jednak z upływem godzin, ogarnia mnie poczucie pustki a czasem nawet smutku. Różnica jednak polega na tym, co z tym robię. Kiedyś szukałabym od razu jakiegoś nowego kursu, warsztatu, nauczyciela…czegoś lub kogoś, kto mi pomoże wyjść z tego „niekomfortowego stanu”. Teraz po prostu poddaję się temu. Mam ochotę leżeć cały dzień na kanapie lub tarasie, to leżę, chodzę w piżamie do południa, śpię po południu i cały dzień bimbam.

Próbowałaś kiedyś? Polecam, zobaczysz, jak będzie kolejnego dnia!

Najczęściej ten kolejny dzień to u mnie dzień nowych pomysłów, radości i pozytywnej energii. Tak, jakby ciało i głowa potrzebowały tego wyłączenia, i akceptacji ich potrzeby robienia „nic”. Najczęściej jeden dzień mi wystarcza, ale sprawdź, jak to jest u Ciebie. Być może Ty potrzebujesz dłużej.

Akceptacja to bardzo trudna dla mnie lekcja, której cały czas się uczę i myślę, że jeszcze długo mi to zajmie 🙂

Zwłaszcza akceptacja sytuacji, które nie toczą się zgodnie z moimi potrzebami. Częste reakcje to bunt, ucieczka, negacja, złość, itd ;). Czy jest to Ci choć trochę znajome? Od jakiegoś czasu zauważam jednak, że jeśli coś nie dzieje się tak jakbym tego chciała (niezależnie jak bardzo), to jest to dlatego, że tak naprawdę TO „nie jest moje”, „nie jest dla mnie dobre” lub „coś innego, ciekawego czeka na mnie za rogiem”.

Tak było wiele razy i nadal się dzieje. Na przykład:

  • Nie zostałam partnerem w kancelarii X, pomimo ciężkiej pracy i bardzo dobrych wyników. Bardzo to przeżyłam, mój szef wykazał się dużą cierpliwością, tolerując mój bunt po „porażce” w tamtym czasie. A teraz wiem na 100 procent, że to nie było dla mnie.
  • Próbowałam stworzyć aplikację mobilną dla podróżujących kobiet. Na każdym kroku borykałam się z jakimiś problemem, nic nie szło tak jakbym chciała. Nie poddawałam się i jakoś szlam do przodu aż do momentu, kiedy zobaczyłam wizualizację i dopiero wtedy zrozumiałam, że to nie może wyjść, bo to nie jest tak naprawdę „moje”.
  • Po zakończeniu pracy jako prawnik, pojechałam odpocząć na miesiąc na Bali, miało być cudownie, inspirująco i radośnie. A było smutno, ciężko i samotnie. Ale dzięki temu poznałam Deborah, moją obecną nauczycielkę medytacji i pracy z energią. Dzięki niej otworzyłam się na całkiem nową wiedzę i poznaję siebie jeszcze bardziej!

Masz ochotę spróbować, jak to działa? Może kolejnym razem, jak coś nie potoczy się tak jakbyś chciała, zastanowisz się „czy to jest moje”? „Co mi ta sytuacja chce powiedzieć”? „Co by się stało gdybym zaakceptowała to, że tak a nie inaczej się dzieje”? Najprawdopodobniej zaoszczędzisz sobie ciężkich emocji, takich jak żal, złość czy gniew. Może również, długodystansowo, unikniesz jakiejś choroby, bo przecież wiele z nich bierze się ze stresu i kumulowania w sobie negatywnych emocji.

Ja tak robię. No dobrze – próbuję robić – i jak mi się uda, to czuję się tak jakoś lżej 🙂 . Co mi w tym pomaga? Systematyczna medytacja. Codziennie rano, choćby nie wiem co się działo. Przynajmniej 5 minut. Początki są trudne, ale naprawdę warto, bo medytacja zmieni nie tylko Ciebie, ale też świat dookoła, na lepszy. Przekonaj się!

Katarzyna 

P.S. Ten post dedykowany jest mojej koleżance Ani Jarzębskiej 🙂

 

Chcesz więcej wiedzy i kontaktów?

Jeśli chcesz dowiedzieć się jakie inne skutki systematycznej medytacji zostały udowodnione naukowo, to przeczytaj: „5 sposobów na zatrzymanie młodości”

Jeśli chcesz dołączyć do naszej grupy medytacyjnej na Zoom, to napisz do mnie na adres: kontakt@healyourself.com.pl .

Informacje przedstawione w artykule nie są pisane przez lekarza i nie stanowią porady medycznej. Wszelkie sugestie, które tu znajdziesz mają charakter informacyjny i nie mogą być traktowane jako zastępujące indywidulaną diagnozę oraz indywidualnie dobraną metodę leczenia.

Uważasz ten tekst za wartościowy?

Share on facebook
Udostępnij
Share on email
Udostępnij

Newsletter

.
.