Oddech – uratuje Cię w najtrudniejszej sytuacji

Czy zdarzyło Ci się kiedyś zdążyć na samolot, mimo że cały świat był przeciwko Tobie? A może bardzo Ci zależało, żeby dobrze wypaść na jakimś spotkaniu, ale nie byłaś w stanie się skupić, żeby się do niego przygotować a w Twojej głowie pojawiało się milion scenariuszy co może pójść „nie tak”? Czy obserwowałaś wtedy swój oddech?

Tak, nie przesłyszałaś się: ODDECH. On potrafi czynić cuda . Doświadczyłam wiele sytuacji potwierdzających, że oddech a raczej właściwy oddech wspiera i pomaga się uspokoić. W końcu nie bez powodu od lat praktykuje jogę i medytację. Jedna z nich była jednak naprawdę ekstremalna i chcę Ci o niej opowiedzieć.

Kilka miesięcy temu byłam na Bali. Pewnie pomyślisz: „ale jej dobrze”… Jednak wcale tak nie było. Mój miesięczny pobyt był pełen „katastrof”. Zarówno tych żywiołowych, bo przeżyłam trzęsienie ziemi w nocy i nikomu tego nie życzę, jak i takich mniejszych jak uszkodzenie wynajętego samochodu, unieruchomienie i ból nadgarstka, który uniemożliwiał mi praktykę jogi, itd. W każdym razie, pod koniec miesięcznego pobytu nie mogłam się już doczekać powrotu do domu!

Mój bilet elektroniczny wskazywał datę powrotu: 31 październik godzina 00:05. Nie wiem dlaczego, ale ubzdurałam sobie, że samolot wylatuje w nocy z 31 października na 1 listopada a wylatywał w nocy z 30 na 31 oczywiście… Żebyś zrozumiała powagę sytuacji, dodam tylko jeszcze, że dojazd z miasteczka w którym byłam na lotnisko zajmuje około 2 godzin. Żeby zdążyć z odprawą itd. powinnam wyjechać z hotelu o godzinie 20:30.

No więc – jest 30 październik, kilka minut po 21 (pół godziny po tym jak powinnam wyjechać) a ja zrelaksowana spacerem po plaży przy zachodzie słońca, leżę w łóżku w piżamie z maseczką na twarzy i odpalam Netflixa. W tym momencie zaczęła pisać do mnie wiadomości siostra i tak jakoś przyszło mi na myśl, że wyślę jej mój bilet elektroniczny, żeby wiedziała jak wygląda moja podróż (kilka dni wcześniej spadł do oceanu samolot indonezyjskich linii lotniczych).

.Po kilku sekundach od wysłania jej maila dostaje wiadomość „Kasiu, ale Twój samolot jest dzisiaj…” Najpierw starałam się ją przekonać, że tak nie jest, ale po chwili zdałam sobie sprawę, że ma rację!!! Zbiegłam do recepcji pokazując telefon i pytając kiedy mam samolot i usłyszałam „Miss Kasia, tonight !!!” . Rzuciłam tylko „car, now, please” i pobiegłam do pokoju się pakować!

Pakowałam się tak jakby huragan przechodził przez pokój. Wszystko wrzucałam do walizki bez ładu i składu. Musiałam usiąść na niej, żeby ją zamknąć. No i jeszcze zmycie maseczki, ubranie… Co chwilę przystawałam, żeby złapać choćby dwa lub trzy głębokie oddechy.

Po pół godzinie byłam na dole i samochód już czekał. Jechał jak szalony po ciemnych drogach Bali a ja w nim starałam się zachować spokój 😉

Dojechaliśmy na lotnisko o czasie, który jeszcze dawał mi szansę zdążenia na odprawę, ale wymagało to ode mnie biegu. Wyszłam z taksówki i poczułam, że nie dam rady biec, bo moje całe ciało trzęsie się jak galareta a nogi mam z waty!

No i w tedy w końcu przyszło do mnie, że przecież wystarczy odwrócić uwagę od tego co się dzieje i od myśli „nie zdążę!” i skupić się na oddechu. Stanęłam na środku chodnika, zamknęłam oczy i wzięłam 10 głębokich wdechów i wydechów. Tak głębokich, że czułam, jak powietrze wpływa przez nos, płuca i schodzi do dolnych części ciała a następnie wypływa nosem. Nie myślałam o niczym innym tylko o oddechu i czułam go całym ciałem.

No i oddech zdziałał cuda! Ciało się uspokoiło, poczułam moje nogi i pobiegłam jak sprinter na odprawę. Na samolot zdążyłam (miał pół godziny opóźnienia).  

Piszę o tym, bo to jest jeden z przykładów potęgi oddechu oraz jego wpływu na nasze ciało. Wystarczy kilka głębokich oddechów, aby ciało z galarety niezdolnej do ruchu przemieniło się w ciało sprinterki dobiegającej na czas na odprawę (no może trochę przesadziłam z tą sprinterką). Właściwy oddech, powtarzany przez pewien czas, uspokaja nasz system nerwowy. Poza tym, odwraca naszą uwagę od myśli, które szaleją w głowie a przenosi ją na chwilę obecną. Oddech jest łatwo dostępnym, ale niedocenianym przez nas, narzędziem do rozwijania koncentracji oraz kontroli ciała i umysłu.

Następnym razem, kiedy ogarnie Cię strach, panika lub po prostu się czymś zdenerwujesz, spróbuj zrobić kilka głębokich, równych i spokojnych wdechów i wydechów. Czasami już 3 lub 5 robią różnicę. Wystarczy tylko zatrzymać się na chwilę i zrobić kilka głębokich wdechów i wydechów, wsłuchać się w ciało i obserwować jak dzieją się cuda!

Możesz też zacząć praktykować uważny oddech na co dzień. Na pewno będzie Ci wtedy łatwiej wrócić do oddechu w trudnej sytuacji. Praktyka na co dzień może wyglądać dokładnie tak samo jak opisałam powyżej. Będzie o tyle łatwiejsza, że będziesz przenosić uwagę na oddech w neutralnej emocjonalnie chwili. W ten sposób wyrobisz sobie nawyk uważnego oddychania.

Jeśli chcesz podzielić się Twoją historią jak oddech czyni cuda, to napisz do nas maila na adres kontakt@healyourself.com.pl lub podziel się nią w komentarzach na naszym Instagramie lub Facebooku.

Jeśli myślisz, że ten artykuł może zainspirować bliską Ci osobę do uważności na oddech lub pomóc jej w opanowaniu lękowej sytuacji, to podziel się nim!

Chcesz więcej wiedzy i kontaktów?

Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o technikach uważności oraz oddechu, których uczy Thich Nhat Hanh, to przeczytaj tą książkę : Cisza – Siła spokoju w świecie pełnym zgiełku lub Cud uważności – prosty podecznik medytacji

Jeśli chcesz dołączyć do naszej grupy medytacyjnej to napisz do nas na adres: kontakt@healyourself.com.pl

Katarzyna

Informacje przedstawione w artykule nie są pisane przez lekarza i nie stanowią porady medycznej. Wszelkie sugestie, które tu znajdziesz mają charakter informacyjny i nie mogą być traktowane jako zastępujące indywidulaną diagnozę oraz indywidualnie dobraną metodę leczenia.

Uważasz ten tekst za wartościowy?

Share on facebook
Udostępnij
Share on email
Udostępnij

Newsletter

.
.